• Wpisów:7
  • Średnio co: 174 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 11:09
  • Licznik odwiedzin:1 029 / 1400 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
ziolo98
 
aleks98
 
Skąd bierzesz te wszyskie śliczne opowieści? Są takie boskie że, aż sie je chce tak bardzo czytać.. *_*‎
 

 
Stojąc przed lustrem, myślę, co by tu zmienić.
Mogę ułożyć inaczej fryzurę.
Mogę zacząć się malować np. jak emo.
Mogę zmienić swój styl i zacząć chodzić w rurkach.
Mogę wiele zrobić.
Ale wiem, że to i tak nic nie da.
Chciałabym umrzeć i narodzić się na nowo.
Podobna do siebie teraz.
Ale lepsza.
O wiele lepsza..
Chciałabym przeżyć wszystko jeszcze raz.
Wszystko tak samo, ale na koniec, walczyć jeszcze bardziej.
Bo co mi z tego wszystkiego?
Zmieniłby mi się charakter, znajomi by może tego nie chcieli.
Zmieniłby się wygląd, mógłabym zacząć wszystko od nowa, ale czy to ma sens?
Mógłabym inaczej patrzeć na świat, ale chyba nie chce tego.
Zrozumiałam, że..
Marzenia się nie spełniają.
A jak już, to jest cudem, a Ty wygranym.

  • awatar Gość: świetny wpis ;-) zapraszam do mnie;-)
  • awatar Fakaj się ! ♥: Zajebisty blog, genialny wręcz ;*
  • awatar unendlichkeit.: prawdziwe słowa, znajome.. zewnętrzne zmiany nic nie dadzą, jeśli wewnętrznie nie czujemy się dobrze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W teatrze, wszystko jest przećwiczone, jest scenariusz, tego się trzeba trzymać. Każdy wie co ma robić, musi odegrać swoją rolę, powiedzieć to co było napisane w scenariuszu, odegrać to dobrze. W życiu już nie jest tak łatwo, nikt nam nie da scenariusza. Każdy dzień, to nieskończenie wiele przemyśleń, akcji, przeżyć, wybranych dróg. Co chwilę coś wybieramy, coś odrzucamy. Staramy się wybrać to lepsze, ułatwić sobie życie. Są takie osoby, które może nie tak samo jak w teatrze, ale mają wszystko opisane, swój plan na życie. I punkt po punkcie kierują się do końca, do końca swoich marzeń. Od niepamiętnych czasów było tak, że tak powiem, ludzie szli za tłumem. Kierowali się schematami, robili to co inni już robili. Mam tu na myśli, że trzeba ukończyć szkołę, potem pójść do pracy, założyć rodzinę, mieć dzieci, zestarzeć się pomagając im, tak robią prawie wszyscy. Trochę wyobraźni, może nawet zrobić coś głupiego, ale wyjść za ten schemat, wiedzieć, że zrobiło się coś po swojemu, a nie jak inni.. nieliczni patrzą na ten świat inaczej. Ale świat się zmienia, kiedyś bycie "homo" było niedopuszczalne, zakazane, a teraz co? Migdalą się osoby tej samej płci, na co nawet czasem nie zwracamy uwagi, bo każdy ma swoje życie. Kiedyś kolorowi nie mieli praw, byli niewolnikami, a teraz co? To przecież tak samo wartościowi ludzie, tylko Ci zacofani biali musieli do tego dotrzeć. Nie wspomnę o tym, że samo okaleczanie się, teraz spotyka wiele nastolatków, kiedyś było inaczej. Życie to nie teatr, nie jest tak kolorowo, codziennie możemy dostać tak samo w pysk od życia, jak i się do niego przytulić. W teatrze, gdy zagra się rolę rozstania, dwojga zakochanych, można mieć łzy, ale wiemy, że to nie jest naprawdę, a w życiu, idziesz posiedzieć sam, wypłakać się jak dziecko, czasem dążąc to tego, by przykryto nas kamienną płytą, z naszym imieniem, nazwiskiem, datą, nie tylko urodzenia.. może kilkoma słowami o nas. To koniec naszej roli w życiu, koniec przedstawienia..

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak mi minął dzień? Tego nie da się wyrazić słowami. Niemiłosierny ból miażdżył moje płuca i klatkę piersiową. Jestem zimna. Jak trup. Jakbym nie żyła. A może nie żyję? Może to wszystko to iluzja? Nawet nie chce dopuszczać do siebie takich myśli. Chce żyć. Ale nie mam pojęcia, jak długo to wszystko pociągnę. A przed chwilą moje serce zostało złamane - znów. Po raz 2. Widocznie nie zasłużyłam na miłość. To wszystko to nie na moje nerwy...Jestem za bardzo wrażliwa... Ciągle płacze, nie mogę przestać. Myślę o moich bliskich, nie chcę ich zostawić...Nie chce odejść...Nie w taki sposób...Oczy spuchnięte. Nie potrafię się odezwać. Co robić? Co może mi pomóc? Nic. Jedynie mogę przelać moje myśli na "kartkę". Boje się jutra. Boje się, że nie wytrzymam. Umieram z miłości i z bólu. To koniec... Koniec?

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
"Żył sobie kiedyś chłopak o imieniu Mikołaj, pomimo że miał dopiero 14 lat, znał się na życiu bardziej niż jeden dorosły człowiek. Chodził do 2 klasy gimnazjum i nie uczył się za dobrze. Rodzice przyciskali na niego by przynosił dobre oceny, ciągle czegoś od niego chcieli, wyzywali go od “niepotrzebnych i tępych gówniarzy”. To nie wszystko, w szkole Mikołaj również był kozłem ofiarnym, codziennie się na nim wyżywali. “Młodzież” w jego wieku dzień w dzień kopali go po brzuchu, plecach, głowie, codziennie podtapiali go w łazience szkolnej i prześladowali po lekcjach. Biedny Mikołaj, co? Nikt go nie rozumiał. 14 letni chłopak w końcu zaczął się ciąć, w jakimś stopniu to mu pomagało, czuł że został stworzony do bycia workiem treningowym. Kiedy w szkole zauważyli jego pocięte ręce, było jeszcze gorzej, wyzywali go od ciot, od pedałów. Któregoś dnia, kiedy wracał pobity ze szkoły, dorwali go, złapali za bluze i przycisnęli do muru, los chciał, że nikt wtedy tędy nie przechodził. dwoje go trzymali, trzeci kopał go po nogach, bił go po twarzy, po brzuchu, ciągnął za włosy. Mikołaj krwawił, powoli odpływał. Śmiali się z niego, mówili “i co pedale, dobrze ci tak teraz? przecież ty lubisz ból!” Chłopak, który go kopał pluł mu prosto w twarz. W końcu jeden z nich, wyjął nóż - zwykły nóż kuchenny. Krzyczeli, śmiali się i tłukli go jak worek treningowy. w końcu ich “przywódca” pociął jego twarz a potem szyje, Mikołaj już leżał na podłodze, szlochał, płakał i umierał, wykrwawiał się z sekundy na sekunde coraz bardziej. Dlaczego to zrobili? Któż to wie, po prostu przeszkadzał im jeden słaby chłopak, jeden “pedał” w rureczkach i długiej grzywce, prawda? Człowieku, zastanów się co robisz. dla nich to tylko zabawa, a dla Mikołaja po prostu koniec. Leżał więc tam do nocy, zakrwawiony, aż znalazła go pani Nowak z bloku obok, gdy szła z psem. dobranoc Mikołaj, już nikt Cię nie skrzywdzi. Śpij na wieki.”
*~Radzę wszystkim wziąć sobie to do serca..*


  • awatar Gość: Super blog. Mało osób czyta mojego. Wpadniesz i Zaobserwujesz? odwdziecze sie napisz jak...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wspięła się wysoko, bo aż na sam szczyt, nie stał jej na drodze zupełnie nikt. Była silna jak wiatr wiejący pośród Tatr. Była szczęśliwa, zawsze się uśmiechała, do momentu, kiedy Go poznała. Jej życie z góry sie stoczyło jak Syzyfowy głaz, wszystko co było do tąd - skończyło. Ale nigdy nie jest tak źle, aby na dobre nie wyszło, pozbierała się i uczucie przypominające radość wreszcie przyszło. Tak, to moja wersja ją opisująca, kulejąca jak tylne łapy zająca. Znam Cię od tej strony, niekoniecznie tej lepszej... Usuniesz to? Boisz się, że pozbędziesz się z głowy korony? Nie bądź zła, proszę... /Aleś
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Moi przyjaciele są jak porcelanowe lalki.. Muszę lepić ich rany, zaszywać ich złamane serduszka, kupować ubranka.. Po prostu.. Żeby były przy mnie szczęśliwe. Jeżeli się przywiązałam do jakiejś "lalki", nie mogę z dnia na dzień wyrzucić jej z mojej "kolekcji". Wyda mi się wtedy obumarła a mnie otoczy nieodzowna pustka..Mimo gardzenia mną ze strony niektórych "lalek" czuję się jak ich lokaj bo jestem przywiązana..Muszę pielęgnować swą "kolekcję" bo gdy ją stracę całkowicie, nie będę miała już nic..